“W muzeum Narodowym w Lyoneese w skrzydle poświęconemu starożytnemu Sunirowi popełniono zuchwała zbrodnię!
Podczas oficjalnego rautu zbrodniarz nie miał czasu schować łupu i prawdopodobnie podrzucił go któremuś z gości.
Kto uratuje reputacje kustosza? Kto uchroni się przed skandalem, gdy będzie trzeba przeszukać odzież śmietanki towarzyskiej (i paru zajadłych reporterów)? Kto pokrzyżuje plany złoczyńcy i pozna powód rabunku? Szeregi śmiałków niech nie przerzedzi fakt, że skradziono najzwyklejszy przedmiot, jakiego można by się spodziewać. I bynajmniej nie jest to eksponat, a zawartość tabakiery…”
Telefon – zatyrany niczym muł pociągowy staram się ogarniać moje dzieciaki na tyle by nie rozniosły ośrodka kolonijnego. Odbieram – Skobel słodkim głosem pyta: “Stary, nie poprowadził byś może sesyjki na Łódzkim Porcie Gier V?”
No i ja wariat zgodziłem się – skobel wymyślił o czym będzie przygoda – ja ją poprowadziłem. Z kolonii wróciłem w niedzielę o 03.00 – sesja zaczęła się o 18.00.
Razem ze Smokiem (prowadził Paranoję) jako żywe tablice ogłoszeń ruszyliśmy na poszukiwanie graczy. Bez problemu znalazła się piątka śmiałków – na sesję dotarł również Bartek – mój podopieczny z obozu (jak widać potworki nie miały nie dosyć). Tworzenie postaci, szybkie wyjaśnienie zasad, wprowadzenie do świata i…
Pary wirują na parkiecie nad którym unosi się majestatyczny szkielet Tyranozaura! Wyborny szampan i przednia muzyka! Śmietanka towarzyska Alfheimu spotkała się na otwarciu nowej wystawy Muzeum Królewskiego. Specjalnie na potrzeby tego wydarzenia odnowiono jedno ze starych skrzydeł – datki sponsorów spływały wyjątkowo hojnie.
Bohaterowi uciekają przed gronem wielbicieli i wścibskich dziennikarzy na jeden z tarasów gdzie pod osoloną ciężkich kotar mogą się wymienić plotkami, omówić najnowsze wydarzenia panujące w stolicy (wielkie protesty proletariatu oraz zamieszki nimi spowodowane) oraz co najważniejsze – dowiedzieć się z pierwszej ręki o planach wydawniczych Ivana Draco (postać Bartka).
Rozmowy przerywa gong – to kustosz ogłasza oficjalne otwarcie wystawy – wstęgę przecina premier wraz z ambasadorem któregoś z sunirskich krajów (który widać, że nie jest zachwycony rabunkową polityką wobec skarbów narodowych jego państwa). Wielkie hebanowe, okute srebrem wrota uchylają się i … Ciemność wybucha ferią barw!!! Oczom zwiedzających ukazują się cudowne kimona, przepiękne miecze, origami, bukiety kwiatowe, prawdziwa dzonka, obrazy dawnych mistrzów, makiety miasta cesarskiego, złotopurpurowe sztandary zwisające z sufitów oraz Klejnot Cesarzowej – największa atrakcja wystawy! Ten olbrzymi diament jest prawdziwie bezcenny – plotki o ciążącej nad nim klątwie dodają mu aurę tajemniczości, która jeszcze bardziej porusza ludzkie (i nie tylko) serca. Westchnienia pełne zachwytów i pochlebne komentarze sprawiają, że kustosz staje się czrwonyny jak piwonia! Nagle…
Wielki parowy gole… yyyyyyy Gaśnie światło :P
Okrzyki przestrachu, mdlejące damy, gniewne domaganie się światła! Maniczne lampy stylizowane na sunirskie lampiony ożywają ponownie.
Chyba nie muszę mówić, że klejnot zniknął prawda?
Bohaterowie wkraczają do akcji – szybie śledztwo ujawnia że na miejscu pojawił się maleńki kryształek a złoty klucz ,który pozwolił by opuścić niepostrzeżenie pomieszczenie jest w posiadaniu wyłącznie kustosza (nieprzytomnego od nadmiaru wrażeń), wiecznie pijanego portiera, oraz chorującego na anginę współpracownika kustosza.
Bohaterowie postanawiają przeszukać muzeum (a raczej jego część graniczącą z trenem wystawy) i wyjątkowo szybko odkrywają trop. Wraz z towarzyszącym im kustoszem znajdują porzucony przez bandytę łańcuszek do którego przymocowany był diament!
Niespodziewający się niczego bohaterowie kierują się prosto w pułapkę zastawioną przez zuchwałego geniusza zbrodni!!!
Poprzez niezwykle starą klapę w podłodze wchodzą do kazamatów znajdujących się pod muzeum. Zawierają więcej tajemnic niż wszystkie obecnie czynne wykopaliska północnej Lemurii! Zaginione artefakty, nieskatalogowane zabytki, przesiąknięte magią zwoje olbrzymiej mocy, które nigdy nie doczekały się przeczytania.
Bohaterowie trafiają do niezwykle wysokiego pomieszczenia zastawionego zbutwiałymi skrzyniami oraz nikomu juz nie potrzebnymi eksponatami kilka zardzewiałych zbroi pokrytych grubą warstwą kurzu. Jednoręka mumia, w której rodzina myszy uwiła przytulne gniazdko oraz jeden z pierwszych wyprodukowanych golemów parowych – pokraczna machina przypominająca stalowego goryla z kominami sterczącymi z silnych barków. Gnom – rytualista (który jako pierwszy przeleciał nad oceanem na latającym dywanie) przygląda się z zaciekawieniem staromodnej machinie gdy… wyczuwa bijący od niej żar! Ktoś rozpalił w palenisku stwora i teraz opentany golem rzuca się na śmiałków! Dołączają do niego zbroje oraz mumia! Trollowa, płomiennowłosa dama “sieka” z rewolwerów do ożywionych zbroi które rozpadają się pod zmasowanym ogniem (dużo przerzutów i cecha gadżetu “seria” ), elfia arystokratka szatkuje swoim wachlarzem z ostrzami mumię zmieniając ją w konfetti, ork pisarz besariuszy rzuca w golema starym wagonikiem z kopalni (10′tka na sile – chłopak wykręcił 43 na kościach :P) to tylko jedne z niewielu popisowych i naprawę ekstraordynaryjnych wydarzeń tej walki.
Wrogowie pokonani – rozstrzygamy stawę (gracze ochronią kustosza oraz uzyskają kolejny trop/zostaną pokonani a ich olśniewające kreacje zostaną zniszczone co wywoła skandal w towarzystwie). Trop jest jeden – golemy nie atakowały kustosza :P
Po krótkiej dyskusji wspomaganej przez rewolwery pisarza skruszony bandyta przyznaje się do kradzieży! To miał być jego diament, tylko jego! Jego SSSKKKKAAAARRRRRBBB! Czerwone światło przebija się przez surdut i graczom ukazuje się klejnot wrośnięty w żywe ciało kustosz!
Zmienionym głosem oznajmia on – a teraz wszyscy ZGINIECIE!!! Opisuję jak wyciąga ręce w kierunku bohaterów oraz wyładowania manicznie po nich biegające i… Koledze szanownemu Kubusiowi wyrywa się “… i golemy wstają”. Jako wyjątkowo wredny mistrz gry nie moglem odmówić sobie wykorzystana tej podpowiedzi prawda?
Szczątki zbroi, mumii oraz golema zmieniają się w wielkiego behemota napędzanego plugawą magią kryształu. Nawet nie kładę przed nim ilości znaczników. Gracze zaczynają atakować ze wszystkich sił opętanego magią kryształu kustosza! Kilka wyjątkowych rzutów, praktycznie wszyscy wymieniają karty by działać przed potworem, wystawiane joker, dorzucane kości wspomaganie ataków i…
Wielki kuty żyrandol spada zestrzelony celnym pociskiem. Kryształ pęka i uwalnia niezwykłą ilość magicznej energii która rozrzuca bohaterów niczym szmaciane laleczki.
Uszom daje się słyszeć głoś: “NARESZCIE WOLNY BUHAHAHAHAHAHAHAHAHA”
A co dalej? Wywiady, wybór nowego kustosza i kto wie? Może Demon z Klejnotu Cesarzowej powóci?
—
Muszę przyznać że jetem naprawdę zadowolony z tej przygody. Mimo mojego nie najlepszego stanu psychofizycznego sesja “pykła” i ja się super bawiłem – mam nadzieje że moi gracze również :P




