ConTROLL

Permanentna inwigilacja!!!

Archiwum kategorii ‘konwntowo’

Królowa polskich konwentów – TOPORIADA!!!

Posted by Nurgling w dniu 18/08/2010

Topory welcome to!

I cytrynówka w ruch!

Browary spite!

I tarło skryte!

TOPORY WELCOME TO!

Toporiada 2010 dobiegła końca – po pięciu dniach udało mi się wreszcie powrócić do Łodzi. Jestem zmęczony, niewyspany i mam gigantyczne poczucie niedosytu.

Dlatego, że konwent był słaby? Ależ nie!

Wręcz przeciwnie. Cudowna atmosfera Topo zorganizowanej przez Rawskie Stowarzyszanie Miłośników gier Fabularnych i Fantastyki „TOPORY” sprawia, że jedyna rzecz, o której uczestnik myśli opuszczając stanicę harcerską „Leśny Zakątek” jest: WIĘCEJ, MOCNIEJ I CZĘŚCIEJ.

Była to moja druga Toporiada. Przygotowany byłem na wszytko. Od tygodnia nastawiałem się psychicznie do wyjazdu. I guzik – impreza przebiła wszystkie moje oczekiwania. Co prawda zamiast nagich kobiet pojawiły się nagie orki ale… i tak było przednio.

Poprowadziłem dwie sesje (Wolsung, L5K), zagrałem w dwie i pół (Warhammer x 1.5, L5K), miałem dwie prelekcje, zagrałem larpa. Jak na „standardowy” konwent wydaje się to mało, jednakże Toporiada to dla mnie przede wszystkim olbrzymim biwakiem, spotkaniem znajomych z całej Polski, którzy przejechali w dwóch równorzędnych celach: uczestniczyć w punktach programu oraz bawić się w każdy możliwy sposób. To niezwykłe połączenie zapewnia kilka czynników, które teraz pokrótce przedstawię:

Toporiada odbyła się w „Leśnym Zakątku” – stanicy harcerskiej która położona jest w środku pięknego, sosnowego lasu w pobliżu Fryszerki. Uczestników od wszelkich zagrożeń cywilizacji dzieli czterdziestominutowa piesza wędrówka – dyskrecja zapewniona. Na kilkuset metrach kwadratowych otoczonych stareńkim drewnianym płotkiem znajdują się domki letniskowe oraz kilkanaście namiotów wojskowych (w których to mają miejsce prelekcje oraz sesje RPG). Większość uczestników nocuje we własnych namiotach – bardziej wymagający mogą wynająć miejsca w domkach). Dodatkowo – część z przyjezdnych organizuje „obozy”. W tym roku było to m.in. Orczy, Neuroshimowy, Gobliński, Piracki, Elfi i Cthulhu… Każdy z nich posiadał własne ozdoby (totemy, sztandary, zapory przeciwczołgowe…), oraz punktu programu. Najokazalej (dla mnie) prezentował się obóz piracki, który wybudował… statek. Nieodłącznym elementem Toporiady jest ognisko, które do wczesnych godzin rannych jest miejscem śmiechów, rozmów i śpiewów.

Ważnym (szczególnie dla mnie) jest duży nacisk konwentu na sesje RPG. Wieczorami duża część uczestników znika w około siedemnastu namiotach – częstokroć do bladego rana. Sesje zgłoszone są już przed konwentem, tak więc każdy jest wstanie przeczytać krótki opis przygody zamieszczony w informatorze. Dodatkowo organizatorzy zapewnili sesje dla początkujących – zarazę należy szerzyć. W czasie konwentu można walczyć o Złote Topory – nagrody dla najlepszego mistrza gry (wygrał Wojtek Rzadek – oczywiście przez przypadek :P) i gracza.

Pyrkon, Ava, Polcon – większość konwentów zmusza uczestnika do wielu wyborów – program jest bardzo napięty, często nie jesteśmy w stanie dotrzeć na wszystkie interesujące nas punkty. Integracja zaś odbywa się głównie w barach bądź półlegalnie w miejscach do tego nieodpowiednich (parki etc.) Głośne śpiewy, „dziwne” gry oraz nietypowe stroje częstokroć mogą budzić zgorszenie osób postronnych. Ze względu na lokalizację Topo ten problem nie istnieje. Zimne piwo na prelekcji – why not? Kąpiel w Pilicy w strojach nie do końca kompletnych – be my guest! Grille, karimaty, koce i leżaki. Chcesz zostać dodatkowe kilka dni, bądź przyjechać wcześniej – zapraszamy! Powiedzmy szczerze – większość tego typu „atrakcji” ma miejsce również na innych konwentach – a szkoła (dość często podstawowa) nie jest dobrym miejscem zabaw dla dorosłych ludzi. Na Topo wilk syty i owca cała.

Na koniec coś obiektywnego – warunki sanitarne można poprawić. I liczymy na to w przyszłym roku (sorry Jankoś – jakbym tego nie napisał to powiedzieli by że mi zapłaciliście za tą relację).

To już koniec – teraz pranie, sen i odpoczynek. A za rok – kolejna edycja. Trzeba kupić zieloną farbę do ciała i czekać. Bo warto.

Ufff…

PS1: Słowa (a zwłaszcza moje) nie potrafią opisać niedawnych wydarzeń – zapraszam do GALERII by na własne oczy zobaczyć „co tam się działo” – z tego źródła pochodzą zdjęcia.

PS2: Serdecznie dziękuję wszystkim organizatorom oraz uczestnikom – dzięki Wam spędziłem cudowne pięć dni. Jankes, Sonia – jesteście wielcy. Uratowaliście mi życie.

Opublikowany w konwntowo, rpg | Komentarzy: 5 »

Toporiada jest Kobietą

Posted by Nurgling w dniu 03/06/2010

Zamiast przygotowywać się do wyjazdu w góry siedzę i czytam historię najlepszego konwentu na jakim byłem: Toporiady

Co to za zwierz?

Toporiada jest konwentem plenerowym odbywającym w stanicy harcerskiej na Fryszerce koło Inowłodza. Konwent nastawiony jest w dużej części na rozgrywanie sesji RPG, organizatorzy starają się więc zapewnić tylu Mistrzów Gry aby każdy uczestnik mógł zagrać w piątkową i sobotnią noc. Nie brakuje oczywiście także innych konwentowych atrakcji: konkursów, prelekcji, LARP’ów, gamesroom’u czy spotkań z pisarzami.

Przez cały okres trwania konwentu płonie ognisko, stanowiące centrum konwentowego życia. Można znaleźć przy nim kompanów do dysputy o każdej porze dnia i nocy. Gitar również nie brakuje. Na terenie organizowany jest Orczy Obóz, Wioska Neuroshimowa oraz po raz pierwszy Obóz Elfów. Są to miejsca w których nocują/bawią/integrują grupy utożsamiające na tyle zagadnieniem zawartym w nazwie by przybyć w pełnym przebraniu. Wrrrr – te Orczyce…

I dochodzimy do sedna – kobiet właśnie. Toporiada jest chyba najbardziej sfeminizowanym conem w Polsce. Zapraszam do przeczytania niezwykle zabawnego artykułu/historii Toporiady napisanego przez Wojtka “Prozaca” Anuszczyka pod wdzięcznym tytułem „Toporiada jest kobietą”.

Ps: Toporiada zaczyna się już 12 sierpnia. Głupio się przyznać, ale już się spakowałem…

Ps2: Fotka pobrana z galerii zeszłorocznej Toporiady.

Opublikowany w konwntowo | Zostaw Komentarz »

FanFest – małe jest piękne.

Posted by Nurgling w dniu 31/05/2010

Siedzę sobie w pięknym mieście Kraka wymęczony atrakcjami FanFestu. Czas na krótkie podsumowanie tych trzech dni w Tarnowie.

Po siedmiu godzinach podróży szczęśliwie docieram na teren conu. Pogoda piękna. Szkoła obszerna. Okolica bogata w sklepy, jadłodajnie i urocze trawniczki, które soczystą zielenią zapraszają do odpoczynku. Jestem sam… Oficjalne rozpoczęcie zaplanowano na osiemnastą – tarcza zegarka wskazuje czternastą… Niestety połączenie Łódź – Tarnów nie jest idealne. Krótki telefon i dołączam się do ostatnich prac organizatorów – wycinamy identy.

Światła! Kamera! Akcja! FanFest czas zacząć!!!

FanFest jest drugim po zjAvie małym konwentem, który odwiedziłem. I po raz kolejny jestem bardzo zadowolony. Trzytysięczny tłum Pyrkonu oraz ul Falconu spowodowały, że chciałem przeżyć coś innego. Było inaczej i bardzo się z Tego cieszę.

Trzy bloki programowe (eRPGowy, Danse Macabre- horroru, LARPowy), GamesRoom, sala fetyszystów figurek. Mało? Jak dla mnie – w pełni wystarczająco. Dodatkowo – mała liczba konwentowiczów sprawiła, że w salach prelekcyjnych panowały bardzo komfortowe warunki a konkursy mogły dokładniej przemaglować uczestników.

Warunki panowały wręcz rodzinne. Zacierały się bariery między orgiem uczestnikiem, obsługą czy ochroną. Nie znaczy to oczywiście, że na terenie panowała samowolka. Srogie oko Cześwego niczym promień światła rozpraszało wszelkie oznaki mroku.

Szkoda jedynie, że tzw: fandom nie zaufał organizatorom i nie stawił się (w odpowiedniej ilości). Uczmy się na błędach – za rok – stawcie się obowiązkowo :).

Plusy:

+ bardzo ładna i funkcjonalna szkoła

+ dobre zaplecze gastronomiczne

+ przemiła obsługa

+ ludzkie podejście do uczestników

+ zadbane toalety

+ bardzo dobre warunki do rozgrywania sesji

Minusy:

- odległość do lokalu konwentowego

- nie najlepiej prowadzona akcja informacyjna przed conem

- daleko do domu :P

PS: Bardzo serdecznie pozdrawiam i dziękuję:

  • RzA (robotowi z akredytacji) – Dziewczyno – kawał dobrej roboty wykonałaś!
  • Tarqowi za przygarnięcie mnie samego.
  • Moim graczom za wyrozumiałość.
  • Wojtkowi za słodkie kłamstwa.
  • Mungo za łapki
  • Lans Macabre za FanFest
  • Jankosiowi za Toporiadę :)

Opublikowany w konwntowo | Zostaw Komentarz »

Z Toporem na zjAvę !!!

Posted by Nurgling w dniu 21/02/2010

Rezygnując z tygodnia pracy (turnus kolonii) udało mi się dotrzeć na pierwszy dzień nowego dziecka Avangardy.

Inicjatywa szczytna – konwent dla graczy bez wodotrysków. Jak było? Zapraszam do lektury.

Po długich negocjacjach zostałem przekonany przez Sadama by dołączyć się do wspólnego wyjazdu krewnych i znajomych Toporów na zjAvę. Dworzec fabryczny, szybka zbiórka i ok 8 osób wyrusza by stawić czoła upiorowi nawiedzającemu stolicę. Już czas spędzony w Torpedzie (nowy pociąg PKP) dał nam przedsmak zabawy – nie obyło się bez sprośnych żartów, omawiania planów na tegoroczna Toporiadę oraz szeroko pojętej integracji wzmacnianej przez wprowadzenie płynnego elementu baśniowego do organizmu. Dworzec (wschodni bądź zachodni), 20 min sprintem i już możemy się akredytować – szybko i sprawnie. Wyjątkowo zaskakującym był fakt, że nie zauważyłem kolejki (ogonka), który winien się ustawiać przed budynkiem. Wszakże o godzinie 11 nawet leniwe istoty fandomowe winny już licznie oblegać budynek conu.

Szybka lustracja budynku: przestronne korytarze (wyjątkowo czyste w związku z nakazem zmiany obuwia), dość dobre oznaczenie atrakcji oraz … pustka. Konwent to nie L5K – jedynie tam duża liczba pustki cieszy. Na korytarzach wyjątkowo łatwo można było zlokalizować prelegentów i szyszki fandomu growego, które to dziś wyjątkowo nie były otoczone wianuszkiem uczestników.

Xaric dość szybko odszukał słabe ogniwo i zaktywizował moją osobę do targania pudeł – nie mam śmiałości odmawiać “szefowi”. Koordynatorka główna – Asia Wolska jak zwykle wraz z mężem roztaczała wokół siebie aurę spokoju. Sale przygotowane. Sklepiki rozstawione. Budynek gotowy na oblężenie – którego niestety nie uświadczyliśmy.

Jako osobistą porażkę traktuję liczbę osób na swojej prelekcji o 13 tj. jedna (zresztą siłą nakłaniana do zostania).

Dalej już było lepiej – dołączyłem się do BARDZO licznej grupy Toporów (Feniksów, Goblinów itd.) by razem z nimi wyciągnąć ze zjAvy jak najwięcej.

Pierwsza prelka: “Groza – ucz się od najlepszych”. Ambivalentia dokonała analizy, syntezy, sublimacji i resublimacji horroru, pomysłów, potworów – było strasznie i … na temat.

Prelekcja Jankosia o Monastyrze – Przyznam że już dawno nie byłem na tak dobrze przeprowadzonej prezentacji systemu. Uczestnicy poznali historię, narody i profesje oraz dowiedzieli się co takiego w Monastyrze jest najlepszego. A było tego sporo.

Dotarłem na końcówkę konkursu wiedzowego “Dzikich Pól” wygranego przez Bajbusa (przy użyciu jednej kuli). Tomek Wolski był jurorem twardym acz sprawiedliwym – jedynie Pigmej vel Góra może mieć do niego żal. Biedak starł się z trzema tonami dowcipu, erudycji i ego Tomka, na czym wyszedł gorzej niż Szwedzi pod Kirchlmem.

“Neuroshimowe gdybanie” Multideja przekształciło się w krótki wykład na temat storylinii systemu oraz tego do czego MG może ją wykorzystać.  Następnie szanowny prelegent wraz ze słuchaczami pogrążyli się w tworzeniu spisku mającego na celu zdominowanie Typhoon Villge przez … ( tu wstawić jedną z sił na mapie Zasranych Stanów)

Ostatnim punktem programu (i wg mnie najciekawszym) był Konkurs Monastyrowy prowadzony przez … szanowne grono Toporów. W szranki stanąłem ja (z zerową znajomością systemu), Sir Jedi (z minusową znajomością systemu – do drugiej tury uważał, że jest na konkursie Wolsungowym) Pigmej i Bajbus.

Konkurs składał się z trzech etapów. Opisywania wybranego kraju bez podawania jego nazwy. Ciekawego przedstawienia tajemnicy postaci (tu górował Jedi który przy pomocy ruchów statku podczas sztormu “przypadkowo” zgwałcił majtka) oraz odegrania scenek z perspektywy jednej z trzech oferowanych przez system profesji (np: ja musiałem egzorcyzmować opętanego Lemka – wyszło tak dobrze, że wytarliśmy sobą ok 20m2 korytarza i wygiąłem odebrane dzień wcześniej okulary)

Zwyciężył … Bajbus a drugie miejsce zajął nigdy nie grający w RPG … Sir Jedi.

Na moją sesję Wolsunga nikt się nie zgłosił – więc zagrałem sobie u innego MG w … Wolsunga. Okazało się, że przetransportowanie chłopca przez harem jest wyłącznie możliwe gdy zostanie zawinięty w dywan. Kupa śmiechu i zabawy – przebieranki, pościgi i nieustraszona praczka jako nemezis postaci.

Godzinka w GamesRoomie, masaż mózgu poprzez grę w Abalone i….

Jedyne co mogę zarzucić zjAvie to mała liczba osób – i szczerze mówiąc – ich strata – ja bawiłem się przednio.

Godzina 24 a ja po kolejnym sprincie jestem już w pociągu zmierzającym do Murzasichla na kolejny turnus kolonii. Płacą mi za granie w RPG :) To tak jakby dawali mi kasę za spanie, jedzenie i czytanie książek – relacja z sesji w Zew Cthulu dla dwunastolatków – już wkrótce.

Opublikowany w konwntowo | Komentarzy: 6 »

Falkon 2009 źle a dobrze :)

Posted by Nurgling w dniu 18/11/2009

Mówili że nie wypada się nie pojawić na urodzinach – zwłaszcza dziesiątych… Trzy dni zabawy w gronie znajomych, prelekcje, konkursy, gry, integracja. Konwent.

Wróciłem uśmiechnięty, zadowolony z dobrze spędzanego czasu, pełen energii i pomysłów oraz nieocenionej atmosfery, która towarzyszy każdej tego typu imprezie. Dzięki Falkonowi doszedłem do pewnego wniosku (niezbyt odkrywczego co prawda), którym chcę się z Wami podzielić:

Jeśli konwent – to zabawa w gronie przyjaciół tj, jeśli znasz na takiej imprezie ok. 20 osób – bawisz się dobrze bez względu na jakiekolwiek wpadki organizacyjne, z którymi możesz się spotkać.

Proste prawda? Zastanawiam się jedynie czy organizatorzy Falkonu również kierowali się tą myślą. Bo jeśli tak to… nie powinni. Załatwiamy budynek prelekcyjny, program, gości (tzw. fejmusów), szkołę noclegową i… informujemy całą Polskę, że na urodziny trzeba przyjechać. Zapraszali ładnie – Fandom przyjechał… cały (no może odrobinkę przesadzam).

I następuje dziwaczne zjawisko – bawię się super na konwencie, na którym organizatorzy hmmm… popełnili kilka błędów. Kilka z nich wymienię – zaznaczam jedynie, że prezentuję jedynie moje własne skromne zdanie – nie mam zamiaru nikogo denerwować.

Orgowie: nie zapewnili pryszniców, było bardzo ciasno, ktoś całkowicie zawalił sprawę sal dla sesji rpg (sesje na korytarzu – ciekawe czy Wojtek Bez Ksywy pokusił by się na prowadzenie), punkty programu wypadały jeden po drugim i … były mało pociągające. Przy ośmiu nitkach programu w sobotę od 12 do 16 nie zaciekawił mnie ani jeden (po raz kolejny zaznaczam – opinia czysto subiektywna). Mniejszych potknięć było zdecydowanie więcej – jednakże nie widzę większego sensu ich przedstawiać.

Podsumujmy – organizatorzy zawalili sporo spraw, a ja bawiłem się przednio. A wszystko dzięki innym uczestnikom. Super ekipa Łódzka, z którą szturmowaliśmy Falkon, znajomi z Toporiady, Poznań, Kraków, Lucek, Panek… Razem jedliśmy, piliśmy, nie spaliśmy, bawiliśmy się – jednym słowem czerpaliśmy z konwentu wszystko to co najlepsze. Na koniec, krótka wskazówka dla wszystkich gburków narzekaczy:

Jedź na konwent z dobrym nastawieniem a będzie ok. Bez względu na wszystko.


Opublikowany w konwntowo | Zostaw Komentarz »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.