Poniżej zamieszczam mikrorelację Artusa z mikroprezentacji i sesji Wolsunga, którą poprowadziłem w sobotę. Całość relacji ze spotkania można przeczytać TUTAJ.
Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem moich graczy – było naprawdę super (nie ma jak blefować bandytów zegarem z kukułką). Rodziły się naprawdę fajne perełki np: “Dzielnica czerwonych latarni i zielonych wróżek”.
Prezentacja Wolsunga trwała godzinę, przetykana gdzieniegdzie podirytowanym “mógłbyś nie przeszkadzać” przerzucanym między słuchaczami z prawej na lewą i lewej na prawą. Wspomniano coś o Erkach, Nograch i innych dziwnych krzyżówkach rasowych, które winny zasłużyć na własne nazwy, nie to jednak świadczyło o Wielkim Sukcesie odniesionym przez naszego prelegenta – kiedy tylko zamknął usta i otarł pot z czoła został napadnięty przez bandę rozgorączkowanych graczy domagających się sesji i w obliczu przeważającego liczebnie (i masowo) wroga uległ, prowadząc przygodę dla osób sześciu.
Wiem dobrze, drodzy czytelnicy, że sprawą wielce interesującą są losy tej szóstki nieszczęśników, śpieszę więc by skrócić ich perypetie: Zaczęło się od próby obniżenia minimalnego wieku pracy dzieci do lat trzech, oraz wyrzucania zbędnych dokumentów przez burtę sterowca. Dalsze wydarzenia przybrały dość nietypowy obrót – złodziei przepędzono z pomocą budzika, kapitan okazał się być Szarym Charakterem, a parowy wózek krasnoludzki okazał się idealny do przygważdżania ludzi do ściany. Urokliwa tancerka była niewinna [sic!], a jej tajna sobowtórka zadźgała Złego Orka Znienacka! Pościg za złodziejką skończył się na moście – bohaterowie postanowili, że lepiej będzie zabić konstrukcję z drewna i kamieni, niźli piękną niziołczycę i jej mężczyznę, co też uczynili strzelając do trzymanej przez drużynowego krasnala bomby. Skończyli w lekkiej rozsypce, zmniejszeni osobowo o niemal jedną osobę (krasnoluda) – prasa z całą pewnością będzie miała o czym opowiadać.
Nie obyło się także bez pięknych Nurglizmów, które Wasz usłużny skryba zanotował w swej pamięci jak i na kartce papieru:
“Wypuszcza z ust tłum dymu”
“Zrzuca maskę i widzicie, że jej twarz wygląda zupełnie jak jej twarz”
i posesyjnie:
“Powinien mięć bicykl, znaczy monocykl… eee… monokl”
Pijcie Absynt. Grajcie w Wolsunga. :P



